Wdrażając CRM-y w nowym kraju zawsze napotykałem stwierdzenie od lokalnego dyrektora:
👉 „Michał, nie możesz przenosić polskich standardów sprzedaży i obsługi klienta do Hiszpanii / Francji / Estonii / Meksyku / Dubaju. My jesteśmy zupełnie inni i unikalni!”
.
.
.
🔍 Innymi słowy — paradygmat „Illusion of Diversity” w pełnej krasie.
To przekonanie, że nasza firma, nasz rynek, nasz sposób pracy — są absolutnie wyjątkowe i nieporównywalne z innymi.
🤹♂️ Tymczasem, patrząc z perspektywy wdrożeń CRM w wielu krajach, obserwuję coś zupełnie innego:
👉 Rdzeń sprzedaży i obsługi klienta w modelu B2C jest bardzo podobny, a różnice wynikają najczęściej z wymogów prawnych i / lub 📞 preferencji kanałów komunikacji (np. Hiszpania: telefon, Finlandia: chat i SMS)
📊 Co działa najlepiej? Złoty środek to zasada 80/20:
✅ 80% – wspólny, globalny standard
🔧 20% – lokalne dostosowanie
Dzięki takiemu podejściu jesteśmy w stanie wdrażać CRM w 4–8 tygodni, a nie w 1–2 lata, jak bywało przy pełnej lokalnej „indywidualizacji” każdego rynku.
🌍 A jakie są Wasze doświadczenia z wdrażaniem CRM w nowych krajach lub oddziałach globalnych firm?
Illusion of Diversity


