Kilka razy miałem okazję “wejść” do już istniejącej implementacji CRM. Niestety prawie zawsze dużo rzeczy nie było „idealnie”:
🔘 dziury w bezpieczeństwie
🔘 chaotycznie ułożone dane
🔘 duplikaty rekordów
To wszystko utrudniało wymianę danych między działami, a nawet między użytkownikami w tym samym zespole. Nietrudno się domyślić, że taka sytuacja wywołuje sporą frustrację użytkowników i stakeholderów, którzy za ten system płacą.
Zła implementacja nie była złośliwa i raczej wynikała z nieznajomości procesów lub systemu, pośpiechu, bo terminy lecą więc naprawimy później (czyli nigdy 🙂) lub po prostu tzw. gotowanie żaby czyli “jeszcze jedno pole nie zaszkodzi”.
Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy gdy widzi się taki CRM to: zamknijmy to i zacznijmy wszystko od nowa, na świeżo.
Te CRM-y jednak przynosiły wartość biznesową tylko były zbudowane bardzo, bardzo nieoptymalnie. Kiedy jesteśmy w takiej sytuacji nie możemy użytkownikom powiedzieć: Stop na 6 miesięcy, aż wrócimy z nowym rozwiązaniem.
Dobra wiadomość jest taka, że można wyprostować większość problemów, natomiast droga będzie ciężka i żmudna.
Mój prywatny przepis:
1) Pozwalamy użytkownikom pracować dalej
2) Szybki i pobieżny audyt, aby zorientować się ile pracy mniej więcej nas czeka, a przy okazji być może znajdziemy kilka szybkich rozwiązań ułatwiających pracę użytkowników np. nowy raport, albo niewykorzystywana funkcjonalność.
3) Przeprowadzamy plan pełnego audytu i … go robimy 🙂
Wyznaczamy najbardziej pilne tematy do zaadresowania min.
▪️Bezpieczeństwo
▪️Optymalizacja procesów
▪️Czystość danych
▪️Struktura kodu i zwiększenie szybkości wprowadzania zmian
4) Na końcu najgorsze i najtrudniejsze: mozolnie, sprint po sprincie wprowadzamy zmiany i poprawki jednocześnie budując nowe funkcjonalności dla biznesu, który nigdy nie śpi, mają jednak na uwadze aby były budowane z naszą nową wizją doskonałego systemu.
Jakie są twoje doświadczenia i pomysły na takie sytuacje?
Naprawianie CRM-ów


